Może pamiętacie, że całkiem niedawno postanowiłam nie pozwalać więcej sobą manipulować. W tym konkretnym przypadku nie mam możliwości oderwania się zupełnie od tej osoby.
Spodziewam się - wiem to na pewno, że całkiem niedługo po raz kolejny zostanę o coś poproszona. W zasadzie zapytana o posiadanie czegoś na czym osobie zależy. Dodatkowo osoba wie, że to mam, więc nie mogę skłamać, że nie.
Kolejnym etapem będzie prośba.
A ja już dziś wiem, że nie będę potrafiła odmówić. Będę się złościć i wściekać, ale nie znajdę kolejny raz rozwiązania.
I już dziś jestem na siebie o to zła.
Chyba kuleje u mnie asertywność i argumentacja.
A dlaczego nie możesz odmówić?
OdpowiedzUsuńPonieważ "nie bo nie" to kiepski argument.
UsuńPowiedz, że nie masz ochoty pożyczać z jakichś tam powodów. Podaj je szczerze. Bo niekórzy w ten sposób wykorzytują nas i jakoś się nie przejmują, że wymuszają coś, na co nie mamy ochoty. Spróbuj.
OdpowiedzUsuńChodzi o identyczna sytuację, którą opisywałam na drugim blogu. Osoba chce ode mnie pewnych opracowań na egzamin. Jeśli jej powiem, że nie dam to wyjdę na tą, przez którą ona nie zdała, bo sama przecież ma tyle na głowie, że nie ma czasu tego zrobić.
UsuńTrudna sytuacja.
Faktycznie ciężka sprawa :/ Na studiach bardzo nieżyczliwie się patrzy na tych, co nie chcą się dzielić materiałami.
OdpowiedzUsuńNiech wilk będzie syty i owca cała: pożycz tylko na jeden dzień do skserowania.
Z drugiej strony pamiętaj, że może jutro to Ty będziesz coś potrzebować i będziesz musiała się zwrócić o pomoc. Potraktuj to jak handel: coś dziś dajesz a jutro możesz coś otrzymać w zamian :)
To trochę bardziej skomplikowane. Nie chodzi o zwykłe notatki z zajęć, bo tych akurat nikomu nie żałuję. Ktoś znalazł sobie sposób, żeby ułatwić sobie studia biorąc nas na litość.
UsuńW kilka osób opracowujemy ogrom materiału - na spółkę i to jest fair. A ktoś chce kolejny już raz wcisnąć się na "krzywy ryj". Nie zrobić nic, a dostać gotowy materiał.
W tym semestrze kilkakrotnie musiałam robić coś za tą osobę i nie usłyszałam nawet dziękuję. Ile można?
Na początku studiów byłam miła i dawałam wszystko. Potem zaczęło mnie to mierzić. Koledzy z roku wiedzieli,że kto jak kto, ale ja zawsze jestem przygotowana i do tego mam o rok starszą siostrę na tym kierunku,więc jestem dobrym źródłem inf. Problem w tym,że zaczęto traktować to jak normę-nie musimy nawet chodzić na zajęcia bo ona już ma notatki. Zaczęłam więc odmawiać, po prostu nie bo nie. To ja decyduję co komu i kiedy daję, nie na odwrót.
OdpowiedzUsuńChyba nie potrafiłabym być tak bezczelna. Proszę innych o jakąś pomoc kiedy naprawdę stoję pod ścianą. Jeśli nie to wolę wszystko zrobić sama.
UsuńJa bardzo kogoś o cokolwiek prosiłam,bo muszę wszystko sama przeczytać, napisać itp. Ale jak raz usłyszałam,że mam coś komuś dać, bo ona miała randkę a ja i tak siedziałam w domu to mną poruszyło i bardzo wzburzyło. Są osoby, którym dam wszystko, są takie, którym po prostu mówię nie, nieważne obrażą się czy nie.
Usuń