Jestem na granicy obłędu.
Sytuacja jest totalnie beznadziejna a ja zawieszona w jakiejś próżni.
Kiedy wali mi się wszystko na głowę chciałabym trochę spokoju, chyba nie trudno to zrozumieć. A nie mam nawet sekundy ciszy i samotności!
W sypialni J., w salonie mama. A ja nie mogę zrobić nic! Nie mogę wyjść, bo mam przecież gościa, nie mogę zostać, bo trafia mnie szlag! Nie mogę wyjść sama z psem, bo mama idzie od razu ze mną. Nawet po marchewkę do sklepu poszła ze mną!
W środku wszystko się we mnie gotuje.
Po prostu nie mogę dłużej znieść jej wizyty, a niedziela wydaje mi się odległa o całe lata świetlne!
Cholernie potrzebuję przez chwilę pobyć sama, czy naprawdę tak trudno jest to zrozumieć?
Hmm nie możesz tego wytrzymać chcesz odetchnąć a nie masz wciąż jak nie wiem może jakaś rozmowa. Mam nadzieje że jakoś to zniesiesz.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam. Mania. Zapraszam mania1269.blogspot.com
Kochana mam zapewne pragnie uratować wasze małżeństwo i stąd takie, a nie inne zachowanie.
OdpowiedzUsuńNie mogę wiele napisać,poza tym,żebyś się trzymała i przeczekała ten najtrudniejszy czas...
OdpowiedzUsuńZ jednej strony, nie chcesz ranić i mamy i męża. Z drugiej Ciebie to wykańcza. To jest toksyczne.
OdpowiedzUsuńKażdy psycholog by Ci powiedział to samo: sprzeciw im się, bo inaczej się wykończysz. Ich zachowanie się nie zmieni, by to u nich wymusić Ty musisz zmienić swoje. Innej opcji nie ma.
BTW: alkohol ułatwi Ci wytrzymać ten bajzel...
A niedziela już jutro :)